Zbiórka dla żołnierzy Ukrainy

 

Kochani! Zebrany asortyment, tj:

  • lekarstwa i środki medyczne
  • termosy, kubki termiczne
  • śpiwory i koce
  • latarki, baterie i powerbanki
  • sprzęt optyczny

jest w drodze do Tarnopola. Dziękujemy za Waszą ofiarność! Szczególne podziękowania dla pracowników Santander CDO i Caritas Przeźmierowo!


 
CO ZBIERAMY:

▶ apteczki pierwszej pomocy, apteczki wojskowe ("NATO 1")
▶ środki antyseptyczne, dezynfekcyjne
▶ opaski uciskowe, turnikiety
▶ środki opatrunkowe, bandaże
▶ wata bawełniana
▶ maści, żele i preparaty na oparzenia
drug ▶ wenflony
 
GDZIE i KIEDY:

▶ od 1 do 4 marca od 09.00 - 22.00 w Lusówku po zgłoszeniu tel. 600 xxx xxx
▶ w sobotę 5 marca od 10.00-16.00 w Lusówku przy Dino i w Świetlicy (zbiórka Rady Sołeckiej z Lusówka)
EDIT: ze względów logistycznych zbiórkę dla Tarnopola kończymy 4 marca. Dary zebrane 5 marca zostaną przekazane innym zbiórkom na rzecz Ukrainy o podobnym profilu.
 
DLA KOGO:

Pomoc zostanie dostarczona do Tarnopola na Ukrainie, do osób koordynujących pomoc na miejscu. Wywiad z jedną z takich osób możecie przeczytać poniżej.
 

ROZMOWA Z MARYNĄ WOJNOWĄ Z POLONIJNEGO STOWARZYSZENIA KULTURALNO - OŚWIATOWEGO W TARNOPOLU
(rozmawia Tomasz Kluwak)

Na Ukrainie z rosyjskim agresorem mierzą się także Polacy, obywatele Ukrainy. Maryna Wojnowa, prezes Polonijnego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego w Tarnopolu to żona jednego z ukraińskich żołnierzy.

Maryna, wydarzenia z końca lutego wstrząsnęły całym cywilizowanym światem…
My tu mamy wojnę od 2014 roku. Liczenie, że Rosja się opamięta było naiwnością.

Zanim przejdziemy do wojny – opowiedz coś o sobie. Jak znalazłaś się na Ukrainie?
Urodziłam się tu – w obwodzie winnickim. Mam polskie, ukraińskie a także mołdawskie korzenie. Moja matka jest Polką, pochodzi z Czartoryi na Podolu. W czasie Hołodomoru* moi pradziadkowie zmarli z głodu, ale dziadek przeżył. Miał 5 dzieci. Babcia też miała zresztą polskie korzenie. Na tych terenach mieszanie się krwi to chleb powszedni.

Czym zajmowałaś się przed rosyjską agresją?
Przed wybuchem wojny prowadziłam firmę, a społecznie pełniłam obowiązki prezesa Polonijnego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego w Tarnopolu i pracowałam jako wykładowczyni języka polskiego na Narodowym Uniwersytecie Pedagogicznym w Tarnopolu. Nasze stowarzyszenie zostało założone w roku 2014. Zajmujemy się porządkowaniem polskich miejsc pamięci i cmentarzy w obwodzie tarnopolskim, prowadzimy szkółki języka polskiego, zajmujemy się promowaniem kultury polskiej – uczestniczymy w akcjach Narodowego Czytania, obchodach Dnia Konstytucji, Dnia Wojska Polskiego oraz Dnia Niepodległości, organizujemy półkolonie i konkursy. Mamy sporo laureatów międzynarodowych i ogólnoukraińskich konkursów literackich, recytatorskich, konkursów wiedzy o Polsce – Opowiedz mi o Polsce, Być Polakiem, Być Patriotą na Emigracji – to najbardziej znane.

Jak wyglądają relacje polsko-ukraińskie na poziomie zwykłych mieszkańców?
W obwodzie tarnopolskim mieszka kilkadziesiąt tysięcy Polaków, obywateli Ukrainy. Ale w tej wojnie nie ma podziału na narodowości – jesteśmy MY i są ONI. Wspólny wróg uczynił nas wszystkich braćmi i siostrami. Wbrew temu, co czasami można usłyszeć i przed wojną dobrze się rozumieliśmy. Polska zawsze wspiera Ukrainę, a jej wsparcie w tej wojnie jest ogromne.

Jak mieszkańcy Tarnopola reagują na to, co się dzieje?
Wyjeżdża dużo kobiet z dziećmi – zarówno te z polskim pochodzeniem, jak i rodowite Ukrainki. Chcą ocalić dzieci przed wojną - doskonale je rozumiem. Kiedyś te dzieciaki będą bronić Ukrainy, bo przecież walczymy z tą hordą od tysiąca lat. Ci, którzy pozostają tutaj, albo biorą broń, albo działają jako wolontariusze. Najbardziej popularny dziś koktajl – Mołotowa, a najbardziej ulubiony dowcip – o tym, że dobry Moskal – to martwy Moskal.

Co robi Twój mąż?
Broni kraju przed kacapami w regularnej armii. Zresztą nie pierwszy raz. W latach 2014-2015 służył w obwodzie Donieckim - w Opytnym i Wodianym, później w Awdijówce. Owszem, martwię się o niego, ale wiem, że ma duże doświadczenie. Jestem ogromnie dumna z tego co robi - wiem, ile przeżył, wiem, jakie ma priorytety, wiem, że zawsze będzie bronić Ojczyzny. Jest mi bliski jak nikt.

Pokolenie, które przeżyło II W.Ś. powoli odchodzi. Niewielu ludzi w Polsce doświadczyło, czym jest wojna. Jak to wygląda w Tarnopolu?
Mało ludzi jest na ulicach. Przez pierwsze dwa dni były ogromne kolejki do bankomatów i aptek. Teraz kolejek nie ma, ale pieniędzy i lekarstw też niedużo. Dziś szukałam pewnego antybiotyku w pięciu aptekach.
Często rozlegają się alarmy powietrzne, a wówczas dzieci biegają do schronów i z powrotem - z pluszakami. W sobotę też był u nas alarm powietrzny. Mówią, że zestrzelono dwa drony w pobliżu tarnopolskiego lotniska oraz rakietę w obwodzie rówieńskim (to oficjalne informacje). Nasz schron, to zwykła piwnica pod naszym blokiem, nic specjalnego. Ale tu jest bliżej, a ze względu na moje małe dziecko oraz dziadka nie możemy biec do lepiej wyposażonych schronów. Wczoraj w nocy był alarm, córka spała. Położyłam ją na podłodze w korytarzu między ścianami. Dzieci doznają ogromnego stresu.

Niewyobrażalne, że w XXI wieku takie sceny dzieją się w sercu Europy.
Tak, jednak wszyscy tu wierzymy… wiemy, że zwyciężymy. Ukraińcy są zdeterminowani by pokonać wroga i bronić będą każdej ulicy i każdego domu. Potrzebujemy jednak wsparcia Europy i świata. Chcemy wiedzieć, że nasz wysiłek w powstrzymaniu tyrana zaowocuje trwałym bezpieczeństwem naszych dzieci. Miejsce Ukrainy jest w Europie!
W wymiarze lokalnym, największego wsparcie tu na miejscu wymagają niesamodzielni emeryci, no i oczywiście wojsko. Apteczki, środki opatrunkowe, radiotelefony, lekarstwa, żywność – to wszystko może być kluczowe, by przetrwać.

(rozmowa z dnia 28 lutego 2022 r.)
* sztucznie wywołany przez Stalina głód w celu ujarzmienia Ukrainy w latach 1932-33